piątek, 23 maja 2014

Rozdział 32

-Violetta?-wykrztusiła z trudem.
Przez dłuższą chwilę obie milczały. W tej ciszy obie wyczuwały jak rośnie napięcie. Violetta nie wyglądała na rozradowaną. Kobiecie trudno było stwierdzić czy siostrzenica jest na nią zła czy dzieje się coś innego.
-Mogę wejść?
-Tak, proszę.-odsunęła się aby ją przepuścić-Myślałam, że twój tata znów cię wywiózł.
-On poleciał.-wyjaśniła z lekkim wahaniem.
-Chwila. Jak to poleciał?
-Nie wsiadłam do samolotu.-odparła niemal szeptem.
-Jak to nie wsiadłaś do samolotu?-bała się myśleć co może się jeszcze dzisiaj wydarzyć.
-Chcę zostać z tobą Angie.-rzuciła jej się w ramiona.
Angeles pogłaskała ją po włosach. Zastanawiała się co ma teraz robić. Z jednej strony cieszyła się mając przy sobie siostrzenicę ale z drugiej strony... Przecież tak czy inaczej będzie musiała powiedzieć Germanowi, że jego córka jest tutaj. Nie miała serca mówić jak na razie dziewczynie, że nie może tu z nią zostać ale i tak będzie musiała to w końcu powiedzieć.
Krótko potem Violeta siedziała w pokoju, a blondynka poszła zrobić herbaty. Gdy wróciła zastała siostrzenicę stojącą przed komodą i trzymającą w rękach ramkę ze zdjęciem. Postawiła kubki na stoliku i stanęła za jej plecami.
-To twoja mama. Miała dokładnie tyle lat co ty teraz.
-Masz więcej zdjęć mojej mamy?-zapytała nie odwracając się.
-Tak. W albumie.-po chwili powiedziała-Violu. Ja... Ja muszę zadzwonić do twojego taty. Powiedzieć gdzie jesteś.
-Co?-odwróciła się-Nie Angie. Nie rób tego.
-Ależ Violu ja muszę.
-Nie. Przecież wiesz, że on mnie wtedy wywiezie.-w jej oczach pojawiły się łzy.
-A wolisz aby zgłosił twoje zaginięcie i szukała cię policja?
-Nie chcę cię stracić na zawsze.-wykrztusiła.
-Ja też nie chcę.-podeszła do niej, ucałowała w czoło i wyszła.
Usiadła w kuchni przy oknie i chwyciła w rękę komórkę. Jednak długo się wahała aby nacisnąć przycisk.

 
* Lotnisko w innym państwie. *

Samolot już wylądował i German stał na lotnisku. Coś go wyraźnie niepokoiło.
-Ramallo gdzie jest Violetta?-zapytał.
-Nie wiem.
-Jak to nie wiesz?-był już zdenerwowany.
-No po prostu. Byłem odebrać bagaż i jej bagażu też nie było.
-Co takiego?-nie wierzył własnym uszom.
-Cóż German. Są dwa proste rozwiązania. Albo wsiadła do złego samolotu albo...
-Albo co?-przerwał mu.
-Albo zwyczajnie została na lotnisku w Madrycie.
-Nie. Nie wierzę aby Violetta zrobiła coś takiego.
Ramallo milczał. Obaj wiedzieli, że druga opcja jest wielce prawdopodobna. Nagle zadzwonił telefon. Inżynier oddalił się nieco i odebrał.
-Cześć German. Mówi Angeles.
-Angeles.-powtórzył jak echo-Po co dzwonisz? Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać.
-Zaczekaj. Jest u mnie Violetta.

Wieczór
Violetta siedziała na łóżku i pisała w pamiętniku. Angie weszła i usiadła obok.
-Rozmawiałam z twoim tatą. Był zły. Przyleci po ciebie za równy tydzień, ponieważ nie ma wcześniejszego lotu.

-Na pewno nawet nie próbowałaś go namówić do innej decyzji.-zabrzmiało to jak wyrzut.
-Próbowałam ale on nie słuchał. Może jak przyleci to coś wskóram.-wątpiła w to jednak.
-Nie chcę więcej wyjeżdżać.
-Wiem o tym kochanie. Ale może nacieszmy się chociaż tym jednym tygodniem. 
Dziewczyna spojrzała na ciocię i kiwnęła głową uśmiechając się lekko.
-Opowiem mi o mamie? Dosłownie nic o niej nie wie.
-Tak. Tylko pójdę po album.
Parę minut później leżały już na łóżku oglądając zdjęcie. Szatynka dowiedziała się o tym, ze jej mama miała na nazwisko Saramego i była piosenkarką. Było to dla niej dużym zaskoczeniem. Kobieta starała się opowiedzieć jej jak najwięcej.

Trzy dni później.
Violetta siedziała przy stole w kuchni razem z Angie i jadły śniadanie. Angeles zaproponowała jej poprzedniego dnia, że zabierze ją do babci. była bardzo podekscytowana. Bardzo chciała poznać jeszcze innych członków swojej rodziny. Wyszły jak tylko zjadły. Angie nacisnęła dzwonek. Violetta stała tuż za nią.
-Angeles. Jak miło cię widzieć.-powiedziała Angelica gdy otworzyła drzwi.
-Mamo. Przyprowadziłam Violettę. Bardzo chciała poznać swoją babcię.
Starsza kobieta dopiero teraz zauważyła,  że jej córka nie przyszła sama.

----------------------------------------------------------------------------

Hej wam. Nie wiem jak wam wynagrodzić to miesięczne czekanie. Miałam matury i nie była w stanie nic szybciej dodać. Myślę, że teraz już będzie inaczej. W najbliższym czasie postaram się też zmienić baner.

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 31

* Buenos Aires, Studio21*

Właśnie była przerwa. Camila rozmawiała z Maxim na korytarzu. Czekali na Fran, która gdzieś poszła.
-Szkoda, że Angie już tu nie uczy. Lekcje z nią zawsze były najfajniejsze.
-Tak.-zgodził się chłopak-Ale chyba musimy przywyknąć do obecnej sytuacji.
W tym momencie przybiegła uśmiechnięta brunetka.
-A ty co taka zadowolona.
-Słuchaj uważnie Cami. Ty Maxi też. Przed chwilą rozmawiałam z Tomasem.
-To żadne halo Fran.-przerwała jej koleżanka-Rozmawiasz z nim kilka razy w tygodniu.
-Tak. Ale pozwólcie mi dokończyć. Dowiedziałam się, że Violetta jest w Hiszpanii. Mieszka całkiem niedaleko Tomasa.
-Coś jeszcze mówił.
-Nie. Znaczy... Coś tam mówił ale go już nie słuchałam.-po chwili zadźwięczał dzwonek jej komórki-O, to znowu Tomas.
Tak jak pojawił się na jej twarzy promienny uśmiech tak zgasł po niespełna minucie.
-Coś się stało?-zapytał gdy tamta zakończyła rozmowę.
-Violetta dziś rano wyleciała z Madrytu. Jej ojciec znów ją wywiózł.
-Jak to wywiózł?-Cami nie rozumiała.
-Nie wiem. Powtarzam wam tylko dokładnie te słowa, które powiedział mi Tomas.
-Nie martwa się. Możemy przecież mieć nadzieję, że zwyczajnie wracają do Argentyny.
Brunetka uśmiechnęła się choć czuła, że słowa Maxiego nie okażą się prawdą.


* Madryt, Dom Angeles *

Angie chodziła po domu jakby rozkojarzona. Wiedziała, że German wyjechał już razem z Violettą. Czuła wielką złość ale też strach i niepokój. A to wszystko z powodu nocnego snu, albo raczej koszmaru. Z myśli wyrwał ją dźwięk telefonu.
-Hej Pablo.-odebrała.
-Cześć Angie. Coś się stało? Masz dziwny głos.
-Nie. Wszystko gra. Co u ciebie?
-Chcę abyś wróciła. Dzieciaki też chcą. Bez ciebie w Studio już nie jest tak samo.
-ale ja nie wrócę. Przykro mi.
-Wiesz co? Postanowiłem już wcześniej, że gdy będzie tak źle jak teraz to po ciebie przylecę.
-Nie mów mi, że tu jesteś.
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ktoś dzwoni do drzwi. Później do ciebie oddzwonię.
Otworzyła drzwi.


--------------------------------------------------------------------------------------------

Komuś bardzo zależało aby dodała chociaż krótki rozdział więc proszę.

Jak myślicie? Kto stoi za drzwiami?

sobota, 15 lutego 2014

Ogłoszenie!

Zawieszam bloga na czas nieokreślony (prawdopodobnie do końca marca).
 Z góry przepraszam, że będziecie musieli tak długo czekać.

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 30

German nic nie mówił przez dłuższy moment. Był zaskoczony ale też wściekły. Angie bała się odezwać. Wolała aby mężczyzna pierwszy coś powiedział, chociaż bała się tego co mógłby powiedzieć. Niestety jej obawy okazały się jak najbardziej słuszne.
-Jesteś Angeles? Okłamałaś mnie!-krzyknął wściekły nie bacząc na to, że są na chodniku i spojrzeli na nich. 
-Miałam powód.
-Ciekaw jestem jaki. Moja córkę też okłamałaś.
-Chciałam móc się zbliżyć do Violetty. Z czasem nawet powiedzieć jej prawdę.
-A, prawdę. Nigdy nie mówisz nic innego, co?
-Przestań German. Chcę się zobaczyć z Violettą.
-Nie!-znów podniósł głos-Już nigdy się z nią nie zobaczysz!
-Dlaczego?
-Okłamałaś nas.
-Czy jak powiedziałabym wcześniej kim jestem to coś by zmieniło?
-Nie, nic by nie zmieniło.-odparł szczerze-Do widzenia.
-German!-krzyknęła jeszcze ale ten nawet się nie odwrócił.
Zła i bliska płaczu prędkim krokiem wróciła do domu. Musiała szybko coś wymyśleć aby odzyskać siostrzenicę. Nie wiedziała, że los szykuje dla niej niezwykłą niespodziankę. Usiadła przy stole, chwyciła kartkę oraz długopis i zaczęła coś pisać.


* Dom Castillo *
 

German szybko wszedł do domu, a zaraz za nim Ramallo. Był zdziwiony zachowaniem pana domu, ponieważ ten nic mu nie powiedział co się wydarzyło. Kazał mu jedynie kupić bilety na najbliższy samolot. Córka pana Castillo właśnie zeszła na dół po schodach.
-Violetta idź a górę pakować walizki.
-Pakować się? Dlaczego?
-Jutro wyjeżdżamy.
-Wyprowadzamy się?-nie wierzyła właśnym uszom-Znowu? Dokąd?
-Niewazne. Idź już.
-Jak to nie ważne?-zbuntowała się-Powinnam wiedzieć.
-Violetta! Nie dyskutuj ze mną!
-Ty ciągle tylko uciekasz!-krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju.
Ramallo chciał coś powiedzieć ale German dał mu do zrozumienia żeby nic nie mówił. Sam poszedł się pakować. Tymczasem Violetta rzuciła się z płaczem na łóżko. Nie miała zamieru nigdzie wyjeżdżać. Chyba, że do Buenos Aires ale widziała, że ojciec wybrał inne miejsce.

*
 Szkoła Tomasa *

Angie niemal z rozpędem wpadła do budynku szkolnego czym oczywiście przykuła uwagę uczniów.  Widząc to zwolniła nieco kroku. Musiała jak najprędzej odnaleźć swojego byłego ucznia. Choć to dziwne ale według niej tylko on mógł pomóc spełnić jej plan. Dostrzegła go na w końcu na zakręcie korytarza. 
-Tomas. Chcę żebyś to dał Violettcie.-podała mu kopertę.
-Co to jest?
-List, który do niej napisałam.
-Dlaczego ty nie możesz go dać?
-Tak będzie lepiej.-dodała i poszła.
Tomas jeszcze patrzył za nauczycielką. Chciał coś powiedzieć ale nie zdążył. To wszystko wydawało mu się dziwne. Pewnie byłoby jeszcze bardziej gdyby nie znał choć odrobinę Violetty. Zadzwonił do niej i poprosił o szybkie spotkanie. Musiał jednak poczekać ponad godzinę. Ale się opłacało.
-Tomas o co chodzi?-zapytała gdy przyszła-Masz szczęście, że udało mi się na chwilę wymknąć z domu.
-Miałem ci to przekazać.-dał jej list.
-Angie.-przeczytała-Ona tu jest?
-Tak. Widziałem ją dwa razy. Była tak samo zaskoczona jak ty, że tu jesteś. 
-Dzięki.-pocałowała go w policzek i pobiegła z powrotem do domu.

 

* Dom Castillo *

Za oknem było już ciemno. Violetta weszła do swojego pokoju i usiadła na swoim łóżku. W rękach przewracała kopertę. Długo zastanawiała się czy aby na pewno chce ją otworzyć i przeczytać list. W końcu jednak się przełamała. Oto co pisało w liście.

Kochana Violetto!
Wiem, że pewnie nie zechcesz mnie więcej widzieć po tym co zrobiłam. Ale proszę cię tylko o jedno. Przeczytaj ten list do końca. Może zacznę od początku, od samego początku.
Dawno temu... Nie! To brzmi jak bajka! Kiedy się urodziłaś twoi rodzice nie posiadali się ze szczęścia. Zawsze byłaś dla nich najważniejsza. Bez względu na wszystko pragnęli twojego szczęścia. Wszytsko w życiu całej rodziny zmieniło się po wypadku twojej mamy. Twój ojciec zabrał cię i wyjechał zrywając ze mną i twoją babcią wszelkie kontakty. Za wszelką cenę robił wszystko abyśmy nie mogły cię znaleźć. Ale w końcu mi się to udało. W końcu cie spotkałam lecz kłamstwo, którego się dop€ściłam musiało mnie wiele kosztować. Byłaś kiedyś taka malutka, a teraz wyrosłaś na wspaniałą dziewcvzynę. Powiem ci coś: Idź za marzeniami mimo iż twój ojciec tego nie chce. Nie pozwól aby to zniszczyło twoje relacje z nim. Ś piewaj i nie martw się o to co powie tata. Kiedyś będzie z ciebie dumny. Zobaczysz. Jest jeszcze tyle rzeczy, które chciałabym ci przekazać ale niestety nie da się tego napisać na papierze. Nawet jeśli to byłby to tak gruby plik kartek jak pamiętnik twojej matki. Powiem ci jeszcze coś co powiedziała mi kiedyś Mair, twoja mama. Walcz o sowje marzenia i rób zawsze to co kochasz. Dokonaj tego nie tylko dla siebie ale też dla innych, którzy zawsze w ciebie wierzą.


Kocham cię Violu i myślami zawsze będę przy tobie.

Twoja ciocia, Angeles.


* Lotnisko *

German z córką oraz Ramallo i Olgą przyjechali na lotnisko. Przeszli przez odprawę. Wkrótce bagaże były już w samolocie. Oni również siedzieli na swoich miejscach. Samolot odleciał.
-Libre soy!-szepnęła Violetta.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie wiem ile będę musiała was przepraszać za tak długie czekanie i jak wam to wynagrodzić. Ale już się usprawiedliwiam. Wcześniej była szkoła i full sprawdzianów. Niestety jako klasa maturalna zaczynam drugi semestr szybciej. Potem zaczęły się ferie i musiałam siedzieć z siostrą na rehabilitacji. Nie miałam naładowane tableta więc nie mogłam go zabrać aby pisać. Potem jeszcze się trochę przeziębiłam i tak się zeszło do dzisiaj. Ale zdradzę, że w kolejnych rozdziałach będzie się działo. Pozdrawiam i życzę miłej zimy.
 
 

sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 29

Następny dzień.
* Szkoła Tomasa *

-Daleko jeszcze?-pytała Violetta gdy szli już trochę czasu.
-Już prawie jesteśmy. Jeszcze tylko kawałek.
-Całe szczęście ,że mojego taty nie ma w domu,bo już dawno musiałabym wracać.
-Tak? A ja myślałem, że w ogóle nie mogłabyś tu nawet przyjść. Już jesteśmy na miejscu.
-Chodzisz tutaj do szkoły?
-Tak? Dodatkowo też pracuję.
-To jest ta niespodzianka?
-Niezupełnie.-pociągnął ją za rękę i wbiegli do środka-Chodź.
Ta szkoła wyglądała inaczej niż Studio21 ale dziewczyna uznała, że jest równie pięknie. Poprowadził ją do pewnej sali w której były instrumenty. Nietrudno było zganąć, że jest to sala muzyki.
-Chcę abyś zaśpiewała razem ze mną piosenkę, którą śpiewałem ci w parku.
Podeszli do fortepianu i śpiewali razem przygrywając.

Por tu amor yo renaci eres todo para mi
Hace frio y no te tengo y el cielo se ah vuelto gris
Puedo pasar mil años, soñando que vienes a mi
Por que esta vida no es vida sin ti
Te esperare por que al vivir tu me enseñaste
Te seguire por que mi mundo quiero darte
Hasta que vuelvas te esperare
Y hare lo que sea por volverte a ver
Quiero entrar an tu silencio y el tiempo detener
Navegar entre tus besos y juntos a ti crecer
Puedo pasar mil años soñando que vienes a mi
Por que esta vida no es vida sin ti
Te esperare por que al vivir tu me enseñaste
Te seguire por que mi mundo quiero darte
Hasta que vuelvas te esperare
Y hare lo que sea por volverte a ver
Te esperare aunque la espera sea un invierno
Te seguire aunque el camino sea eterno
Mi corazon no te puede olvidar
Y hare lo que sea por volverte a amar
Y hare lo que sea por volverte a amar

-Na innym instrumencie trochę inaczej brzmi, prawda?
-Tak jak każda piosenka.
-Cieszę się, że znów możemy się widywać.
-Tak.-przyznała-Niestety tylko do czasu jak mój tata wróci.
-Dobre i to.
-Chyba muszę wracać.-spojrzała na zegar-Odprowadzisz mnie?
-Oczywiście.

Parę dni później.
* Dom Castillo *
 

Olga gotowała jak zazwyczaj coś w kuchni. Gdy zadzwonił dzwonek drzwi oczywiście jak zwykle poszła otworzyć. W drzwiach stał nastoletni brunet.
-Dzień dobry. Jest Violetta?
-Tak. Zaraz ją zawołam. Violetta! Ktoś do ciebie!
Dziewczyna natychmiast wybiegła z pokoju i uśmiechnęła się widząc przyjaciela.
-Cześć Tomas. Super, że przyszedłeś.
Udali się do jej pokoju gdzie trochę porozmawiali, a potem poszli do salonu gdzie usiedli przy fortepianie. Nagle do domu wszedł przyjaciel pana Germana. Oboje szybko wstali.
-Ramallo. Tata już wrócił?
-Tak. Twojemu tacie trochę się spieszyło. A to kto?
-To mój kolega, Tomas. Znamy się z Buenos Aires.
-To nie lepiej już idzie, bo zaraz będzie tu twój ojciec Violetto.
-Tak. Chodź Tomas. Wyjdziesz tylnymi drzwiami.
Po chwili wróciła i szczęśliwa przywitała się z ojcem udając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
-Co tam córeczko? Jak się bawiłaś gdy mnie nie było?
-Dobrze. Ale tęskniłam za tobą.
-Zaraz podam obiad!-zawołała Olga.
-Później opowiesz mi co robiłaś, dobrze?-zwrócił się do córki.

Kolejny dzień.
* Szkoła Tomasa *

Angie odkąd przybyła do Hiszpanii szukała szkoły w której mogłaby nadal spełniać się w roli nauczycielki. Wreszcie taką znalazła. Przekroczyła próg budynku i zaczęła się rozglądać po jego wnętrzu. Nagle usłyszała za sobą czyjś, trochę znany już głos.

-Angie?-chłopak podszedł do swojej dawnej nauczycielki.
-Tomas.-uśmiechnęła się-Miło cię widzieć. Uczysz się tu?
-Tak. Co cię tutaj sprowadza?
-Nie wiesz może czy przypadkiem nie jest tu potrzebna nauczycielka śpiewu?
-Dlaczego pytasz?
-Wyjechałam z Buenos Aires i od teraz będę mieszkać w Madrycie.
-Dlatego, że chcesz być blisko Violetty?
-Violetty?-zdziwiła się.
-Tak. Violetta jest z ojcem w Madrycie. Spotkałem ją niedawno. Powiedziała, że jesteś jej ciotką.
-Coś jeszcze ci mówiła?
-Tak. Mówiła, że chciałaby cię zobaczyć.
-Ja też bym chciała ale...
-Ale pan German?
-Tak. Chodzi o to, że matka Violetty zginęła wiele lat temu w wypadku i German obwinia o to moją rodzinę. Przepraszam. Nie powinnam ci tego mówić.-szybko odeszła czując jak w oczach zbierają jej się łzy.

Popołudnie.
Trochę później Angie spotkała się z matką. Miała jej tyle do powiedzenia. W końcu tak dawno się nie widziały. Chociaż od przyjazdu minęło już sporo czasu zobaczyły się dopiero teraz gdyż nauczycielka musiała wpierw trochę ochłonąć po bieżących wydarzeniach. Opowiedziała co robiła w Argentynie i o tym, ze widziała Violettę ale dziewczyna nie ma pojęcia, iż jest jej ciotką.
-Powinnaś wykorzystać to, że german jest z Violetta są w Madrycie i powiedzieć im prawdę.
-Co ty mówisz mamo? Mam mu powiedzieć i grzecznie patrzeć jak German zabiera ją znowu na koniec świata?
-Jeśli tego nie zrobisz to całe twoje życie a także życie Violetty będzie wyglądać tak jak teraz. 
-Wiem, ale...
-Angeles. Chcę abyś była szczęśliwa córeczko.
Na ich nieszczęście akurat obok przechodził German i spostrzegł kobiety. Wszedł do środka.

-Angelica. Co ty robisz w Madrycie?
-Mieszkam German. 
-Myślałem, że przeprowadziłaś się w inny rejon Hiszpanii.
-Co teraz zrobisz? Wywieziesz Violettę, bo będziesz się bał, że dowie się o mnie?
-Właśnie tak zrobię!-rzucił stanowczo.
-German!-Angie pobiegła za nim-German!
-Słucham.-przystanął.
-Nie można się tak zachowywać.
-Tak? Wie pani co? Nie toć, że ma pani zły wpływ na Violettę to jeszcze za nią pani jedzie chcąc zapewne powiedzieć jej o tym, że ma babcię.
-Nie. Nie miałam pojęcia, że tu jesteście.
-To o co pani chodzi?
-Nie jestem osobą za którą pan mnie ma. Angie to tylko skrót a nie imię. Jestem nauczycielką śpiewu ale też kimś więcej, kimś więcej dla Violetty.
-Co chce mi pani powiedzieć?
-Jestem Angeles, siostra Marii i ciotka Violetty.
Cisza.

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt


 
Dziś Świąteczny czas
Dzwony biją w las
Mały karpik się uśmiecha
Wnet na pierwszą gwiazdę czeka
Uszka dziś się przysłuchują
Jak kolędę podśpiewują
Barszczyk pięknie jest czerwony
Zaś jak zwykle zawstydzony
Zdrowych Ciepłych i Pogodnych
Życzę wszystkim Świąt Radosnych