piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdiał 16

-Wyjeżdżasz?-niedowierzała-Na jak długo?
-Prawdopodobnie na zawsze.
-I mnie zostawisz? Ale tak nie można.
-Słuchaj Jade. Oboje jesteśmy dorośli. Nie musimy mieszkać blisko siebie. Przyszedłem ci powiedzieć o wyjeździe, bo jesteś moją siostrą.
-Będę za tobą tęsknić braciszku.-przytuliła się do niego.
-Coś się stało?-do salonu wszedł German niezwykle zaskoczony widokiem przytulającego się rodzeństwa.
-Nie. Po prostu...-udawała, że nie jest w stanie wydusić z siebie ani słowa.
-Wyjeżdżam i przyszłem się pożegnać.-wyjaśnił za nią brat.
-Aha. To może nie będę przeszkadzać.-prędko przeszedł obok i wszedł do swojego gabinetu.


* Studio21 *



Kilka dni później.
W jednej z sal lekcyjnych Tomas zobaczył Violettę. Przez chwilę wahał się czy wejść i z nią porozmawiać ale ostatecznie przełamał się, i wszedł do środka. Chciał ją o coś zapytać. Dziewczyna uśmiechnęła się na jego widok.
-Cześć Violetta.
-Szukałeś mnie?-zapytała widząc jego sposób mówienia.
-Szczerze mówiąc tak.
-Mogłeś do mnie zadzwonić.
-Nie mam twojego numeru telefonu.
-Oj. Faktycznie nigdy ci go nie dałam.-zmieszała się po czym podała mu swój numer, a on zrobił to samo.
-Chyba mi nie powiesz, że jestem pierwszą osobą w studia, która ma twój numer telefonu?-uśmiechnął się.
-Nie.-zaprzeczyła przygryzając wargę-Pierwszą był dyrektor.
Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Po chwili jednak oboje zdali sobie sprawę, że nie po to on tu przyszedł.
-Chciałem...-zaczął-Może zgodzisz się przejść na spacer po zajęciach?
-Niestety nie.-przybrała smętną minę.
-Dlaczego?-był rozczarowany.
-Nie odbieraj tego źle Tomas.-prosiła-Chciałabym ale nie mogę. Gdybym miała ci tłumaczyć dlaczego to chyba nie starczyłoby na to czasu.
-A nie możesz wyjaśnić tego w skrócie?
-Nie żebym nie chciała spędzać z tobą czasu tylko problemem jest mój tata. Gdybym wróciła do domu później i to sama to byłby wściekły.
-A nie możesz wtedy porozmawiać z mamą?
-Nie mam mamy.-te słowa wyrzuciła z siebie tak szybko, iż omal nie zakrztusiła się źle połkniętą śliną.
-A może ja z nim pogadam?
-Nie!-prawie krzyknęła-Lepiej zostawmy to tak jak jest.
-Niech ci będzie.-wzruszył ramionami i wyszedł zdając sobie sprawę, iż chyba się zakochał ale raczej w nieodpowiedniej dziewczynie.
Violetta posmutniała. Było jej ze wszystkim źle. Przez ojca nie mogła umawiać się z chłopakami ani mieć przyjaciół z którymi mogłaby spędzać czas.  Tomas był jak na razie jedyną osobą, która dowiedziała się jaki jest jej ojciec. Nikt inny o tym nie wiedział. Nikt ze studia nigdy nie był w jej domu, ani nie miał pojęcia o tym, że Violetta aby się tu uczyć kłamie.

Następny dzień.
-Violu. Myślałam, że już poszłaś.-powiedziała Angie wchodząc do sali śpiewu.
-Nie, jeszcze nie. Muszę najpierw zadzwonić do Ramallo aby po mnie przyjechał, bo tata nie zgadza się abym chodziła sama.
-Nie rozumiem.-odparła szczerze.
-Co tu rozumieć Angie?
-Chodź. Opowiesz mi wszystko po drodze.
-O czym ty mówisz Angie?
-Odprowadzę cię.-uśmiechnęła się.

 

*Dom Castillo *

German tak jak zazwyczaj siedział z Ramallo w swoim gabinecie.
-German? Coś nie tak? Jesteś jakiś zamyślony.
-Mam zamiar oświadczyć się i ożenić z Jade.-zakomunikował z powagą.
-Co takiego?-słysząc to wytrzeszczył swoje wielkie oczy-Czy ty wiesz co robisz?
-Tak. I nie próbuj mi wmówić, iż ta decyzja jest nierozsądna.
-Jak nie chcesz to nie. Tylko żebyś nie żałował. A kiedy masz zamiar się jej oświadczyć?
-Jutro. Tylko proszę cię abyś nikomu o tym nie mówił.
-A co z Violettą?
-Powiem jej gdy już będzie po oświadczynach.
Ramallo pokręcił z niezadowoleniem głową. Uważał ten pomysł za niemal idiotyczny.


* Droga ze Studio do domu Castillo *

-Opowiesz mi wszystko?-dopytywała się Angie.
-Co mam ci opowiadać?-nie miała zwyczajnie ochoty zwierzać się tej nauczycielce ale przecież nikt inny nie potrafiłby chyba jej wysłuchać tak jak robiła to blondynka.
-O tym co cię trapi. Raczej nie byłaś zupełnie obecna na zajęciach.
-Odkąd przyleciałam tutaj z ojcem moje życie się zmieniło. I to raczej nie na lepsze. Chociaż były też dobre chwile. Poznałam ciebie, nowych przyjaciół, dostałam się do Studia. Odkryłam to co prawdopodobnie kocham. Ale przez to wszystko muszę okłamywać tatę.
-Nie musisz go przecież okłamywać.
-Właśnie, że muszę. Jak mu powiem co to za szkoła do której chodzę to nie chcę myśleć co się stanie. 
-Chyba nie masz zamiaru wiecznie kłamać?
-A mam inny wybór?
-Porozmawiać z ojcem.
-Nie Angie. Nie mogę. Przynajmniej jeszcze nie teraz.
-A nie boisz się, że się dowie w inny sposób? Od kogoś innego?
-Nie ma od kogo, a Ramallo mu nie powie.
-Kim jest Ramallo?-udawała, że nie wie.
-Przyjacielem taty i jego doradcą. W domu mamy jeszcze Olgę, która jest naszą gosposią.
-A Jade?
-O nie już ci mówiłam. 


* Dom Castillo *

Angie i Violetta weszły do domu. German wyglądał na zaskoczonego, a jednocześnie na trochę niezadowolonego tym, że jego córka wróciła z kimś innym.
-To znowu pani?
-Angie pracuje w szkole do której chodzę.-wyjaśniła prędko jego córka.
-To dlatego chciałaś tam iść?
-a to ma jakieś znaczenie?
-Nie.-odparł po krótkim zastanowieniu, a następnie zwrócił się do kobiety-Chyba znowu muszę pani podziękować chociaż moja córka miała wrócić z Ramallo.
-Jak...-zaczęła ale nastolatka jej przerwała.
-To ja tato chciałam aby Angie mnie odprowadziła.
German tylko mruknął coś pod nosem i wydawało się, że nie ma zamiaru zadawać kolejnych zbędnych pytań ani robić wymówek.
-Tato? Czy Angie mogłaby przychodzić po mnie i odprowadzać mnie ze szkoły? Przecież wiesz, że Ramallo często nie ma czasu i muszę na niego czekać.
-Musiałbym się zastanowić.
-To damy ci chwilę abyś to przemyślał.-rzuciła pociągając Angie za sobą na górę.
Mężczyzna był tak zamyślony, iż nawet nie zwrócił uwagi na to, że Violetta wprowadziła nieznaną mu kobietę na górę. 
Obie weszły do pokoju. Angeles rozglądała się po pokoju. Był bardzo ładny. Na półce dostrzegła zdjęcia. Na większości z nich znajdowała się Violetta ale na jednym widniała niewątpliwie sylwetka jej siostry. Usiadły na łóżku.
-Boję się Angie.-wyszeptała nastolatka.
-Boisz się? Przecież nie masz czego.
-Wszystkiego. Tata zawsze trzymał mnie w domu. Nie pozwalał samej nigdzie chodzić. A teraz nagle wychodzę do ludzi. Nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć. Zaczęłam kłamać i czuję, że nie będę mogła przestać, bo jak to zrobię to wszystko runie.
-Wszystko będzie dobrze.-wyszeptała jej do ucho i przytuliła ją.
-Jeśli tata zdecyduje się ożenić z Jade to będzie katastrofa. Ona jest okropna. Tata przestanie się mną interesować. Nie chcę aby ona zastąpiła mi mamę.
-Wierz mi, że nikt nie będzie w stanie zastąpić ci twojej mamy, bo jest ona w twoim sercu.
-Jest mi źle, że nie pamiętam swojej mamy. Nic o niej nie wiem. Kompletnie nic. Tata nigdy o niej nie mówił. Gdybym nie miała jednego jedynego jej zdjęcia to pewnie bym nie wiedziała nawet jak ona wyglądała. Tata mówił tylko, że mam nie miała rodziny. To jest jeszcze gorsze, bo przez to nie mogę uzyskać odpowiedzi na swoje pytania, a mam ich naprawdę mnóstwo.
Angie zrobiło się smutno. Miała ochotę się rozpłakać, powiedzieć siostrzenicy, że ona zna odpowiedzi na każde jej pytanie ale głos jak zawsze grzązł jej w gardle.
-Muszę już iść.-wydusiła z siebie.
-Nie możesz jeszcze zostać?-w jej oczach można było ujrzeć błysk nadziei.
-Zobaczymy się jutro.-uśmiechnąwszy się ucałowała ją w czoło i wyszła.

środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 15

-Dostałam się!-wykrzyknęła uszczęśliwiona-A ty Tomas?
-Też się dostałem.-uśmiechnął się-Wygląda na to, że mi się udało.
-Nam się udało, bo mi też.-poprawiła.
Nie mogli się nacieszyć długo radością sam na sam, ponieważ podeszli do nich Camila, Francesca i Maxi, którzy właśnie skończyli zajęcia.
-Sądząc po waszych minach nawet nie musimy o nic pytać.-stwierdziła brunetka.
-Zgadza się. Nie musicie.-potwierdził.
-To może pójdziemy to uczcić?-zapytał chłopak w czapce z daszkiem.
-Chodźmy do restauracji mojego brata.
Wszyscy zgodnie przystanęli na tę opcję i poszli.


***
 
W międzyczasie Natalia przyszła do czekającej na nią Ludmiły.
-Masz dla mnie informacje?
-Jakie informacje?
-Te o które prosiłam Nati.
-A, tak tak.
-Więc? Wiesz kto z tych którzy się dostali dojdzie do naszej klasy?
-Ok. Powiem ci imiona i nazwiska tych osób.
-Przejdź wreszcie do rzeczy!-rozzłościła się.
-Violetta Castillo, Tomas Heredia, ten który jest asystentem Beto...
-Wiem, wiem. Mów dalej.
-I jeszcze Napoleon Ferro. To jakiś twój krewny?
-Krewny?-roześmiała się-Skąd ten idiotyczny pomysł?
-Ma to samo nazwisko co ty.
-Dobra.-spoważniała-To mój kuzyn. Ale nie waż mi się nikomu o tym mówić ani wymawiać przy mnie jego imienia. Czy to jasne?
-Tak. Z resztą inni i tak się dowiedzą.
-To niech się dowiedzą. Byle nie od żadnej z nas.

Kolejny dzień.
 
Do małej grupki młodzieży podszedł niski chłopak o blond włosach.
-Cześć wam. Wiecie gdzie jest sala śpiewu?
-Tak.-odparła Camila-Za moment mamy tam zajęcia.
-Jesteś nowy?-zapytała włoszka.
-Zdawał razem ze mną.-odparł za niego jej przyjaciel.
-Jestem Napoleon, kuzyn Ludmiły.-przedstawił się, a widząc ich miny szybko dodał-Ale nie martwcie się. Nie jestem taki jak ona.
Wszyscy jakby odetchnęli z ulgą. Po chwili dołączyła do nich Violetta i poszli do klasy. Po twarzy Angie przemknął przelotny uśmiech jak ujrzała wchodzącą razem z innymi siostrzenicę. Zajęcia przebiegły miło i przyjemnie. Później wszyscy oprócz nowych mieli iść do auli pokazać swój układ na ocenę.


* Dom Castillo *

Dwa dni później.

Violetta właśnie wróciła z zajęć. Jej ojciec nadal nie wiedział do jakiej szkoły tak na prawdę chodzi. Oczywiście przywiózł ja Ramallo, ponieważ german nie pozwalał córce na chodzenie samej. Postanowiła w koncu porozmawiać o tym z ojcem.
-Tata. Możemy porozmawiać.
-Oczywiście. Czemu pytasz? Coś się stało?
-Nie, nic się nie stało.-zawahała się-Chciałam cię zapytać czy mogłabym sama chodzić do szkoły i z powrotem?
-Nie Violetto.-zaprotestował-Wiesz, że się nie zgadzam.
-Ale dlaczego?
-Po prostu wolę aby Ramallo z tobą jeździł.
-Ale ja czuję się w ten sposób uwiązana. Przecież to nie jest daleko.
-Zrozum kochanie, że się o ciebie martwię i tyle. Chcę twojego dobra.
-Co mogłoby mi się stać?
Nikt z obojga nawet nie zwrócił uwagi na to, że ta rozmowa wcale się nie klei.
-Przepraszam cię córeczko ale mam dużo pracy. Kocham cię.-ucałował ją w czoło i poszedł.
Dziewczyna była wściekła. Ojciec zawsze wymigiwał się od tego typu rozmów tak samo jak od tematów związanych z rodziną.

Późne popołudnie.

-German kiedy masz zamiar wreszcie mi się oświadczyć?-zapytała nagle Jade podczas ich wspólnej rozmowy.
-Oświadczyć?-był szczerze zaskoczony.
-No tak. W końcu tak długo jesteśmy razem. Myślę, że nie ma co zwlekać i planować już ślub.
-Wiesz co Jade?
-Co?-uśmiechnęła się dość cynicznie.
-To chyba nie pora na takie rozmowy.
-Jak to nie pora? Pora jest najlepsza. Świeci słońce, na niebie nie ma ani jednej chmurki.
-Ja nie miałem na myśli pogody.
-Nie?-jej mina omal nie doprowadziła Germana do śmiechu.
-Nie. Może wróćmy do tego jutro, co? Wtedy porozmawiamy na spokojnie w moim gabinecie.
-Dobrze.-zgodziła się niechętnie-W końcu wiem, że musisz to wszystko przemyśleć.
-Cieszy mnie to, ze się zgadzamy.

Po godzinie.
Jade siedziała sobie w salonie przyglądając się swoim paznokciom. Raz się krzywiła, a za chwilę znów uśmiechała. Uznała, że czas znów wybrać się do kosmetyczki. Tę urocząc jej zdaniem chwilę przerwał dzwonek do drzwi. Gdy otworzyła do domu wszedł jej brat. 
-Mati. Nigdy nie widziałam cię tak poważnego.
-No tak. Mam ci coś do powiedzenia.
-Mam się bać?-otworzyła szerzej oczy.
-Nie. Ja po prostu...
-Wyduś to z siebie.-ponagliła go.
-Wyjeżdżam. Za granicę. Na długo, bardzo długo.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak mówiłam tak dodaję. Co sadzicie? 
Czy German da wreszcie córce odrobinę swobody? 
Czy mężczyzna ożeni się z Jade? 
Jak Jade zareaguje na wieść o wyjeździe brata? 

Odpowiedzi na te pytania już w kolejnych rozdziałach. Tak wiec czytajcie dalej i śledźcie akcję, ponieważ teraz właśnie zaczyna się ona rozwijać. Dopiero teraz bierze początek ta niesamowita historia, której losy zmienią życie niektórych z bohaterów. I ostrzegam. Nie zawsze będzie tak kolorowo jak by się mogło wydawać.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 14

* Studio21 *

Dzień egzaminu.
Angie niemal wpadła do pustego pokoju nauczycielskiego. Musiała zaraz wyjść i iść tam gdzie  wybrani nauczyciele. Dzisiaj były egzaminy, a ona jako nauczycielka śpiewu musiała być wśród jury oceniającej. Cieszyła się, iż Violetta również zdaje gdyż to oznacza, że będzie ją częściej widywać. Wychodząc zobaczyła wchodzącą do szkoły siostrzenicę.
-Angie. Dawno cię nie widziałam.-nastolatka podeszła do niej.
-Przepraszam cię Violu. Chciałam ci pomóc i zobaczyć jak idą ci ćwiczenia ale zawsze nie miałam czasu, a gdy już go znalazłam to ciebie już nie było.
-Jesteś dla mnie taka miła.-uśmiechnęła się.
-Dobrze, że twój tata zgodził się abyś tu się uczyła.
Dziewczyna nic nie powiedziała. Zrobiło jej się źle. Przecież nikt oprócz Ramallo nie wiedział o jej kłamstwie. Ale stwierdziła, że Angie nie jest kimś kto musiałby o tym wiedzieć. Bo po co? Blondynka mocno ją przytuliła. Następnie wznowiły rozmowę.
-Angie?-zawahała się-Widziałaś może Tomasa?
-Tomasa? A tak. Asystenta Beto?
-Nie wiem czyim on jest asystentem. Zresztą nie znam imion większości osób, które tutaj spotkałam.
-Zaraz wchodzi. A to oznacza, że ja muszę iść do auli zsiąść wśród oceniających.
-To ty też będziesz oceniać?-spojrzała bardziej z nadzieją niż zaskoczeniem.
-No pewnie. W końcu jestem tutaj nauczycielką muzyki.-uśmiechnęła się.

W sali tańca Francesca dawała Tomasowi ostatnie przyjacielskie wskazówki i słowa otuchy. Gdy tylko do sali weszli nauczyciele szybko się ulotniła. Brakowało jeszcze tylko jednej nauczycielki i reszta była trochę zniecierpliwiona. Mimo to kazali już się przygotować zdającym. Niedługo pojawiła się już osoba na którą czekali. Angie zajęła swoje miejsce więc mogli zacząć.


Dwie godziny później.
Violetta chodziła sobie po Studio. Strasznie się denerwowała egzaminem chociaż starała się uspokoić. W pewnym momencie podeszła do niej ta dziewczyna w blond włosach. Miała ochotę uciec od niej jak najdalej ale to by oznaczało tchórzostwo. W końcu Tomas mówił, że nie ma się nią przejmować. Musiała stawić jej czoła choć nie wiedziała jak. Całe życie spędziła pod kloszem i nie miała praktycznie kontaktu z rówieśnikami, zwłaszcza takimi wrednymi.
-Widzę, że nie posłuchałaś mojej rady i jednak tu przylazłaś.
-Bez względu na to co mówisz dostanę się tutaj i będę się tu uczyć.
-Wiesz co? Jesteś głupia i naiwna. Niestety trzeba mieć talent. Nikt nie przyzna ci punktów na ładne oczy.-zaśmiała się złośliwie.
Violetta nic nie mówiła. Nie wiedziała jak się odezwać. Brakowało jej wiary w siebie i niestety ślepo wierzyła w słowa Ludmiła mówiącej o jej braku talentu. Blondynka zadowolona z siebie postanowiła dalej ją gnębić.
-Według mnie powinnaś nie iść na to przesłuchanie. Taka jest moja rada.
-Nie potrzebuję twoich rad.
-Żal mi ciebie.-zachichotała.
-Ludmiła! Zostaw ją w spokoju!-Tomas przyszedł dziewczynie na ratunek.
-Ty bronisz tę dziewczynę?-wybuchła zaskoczona-Fakt. Sam nie jesteś nic lepszy.
-Odczep się. Okej?
-Ludmiła odchodzi!-odgarnęła do tyłu włosy i poszła.
-Mówiłem, że nie masz się nią przejmować.-zwrócił się do Violetty.
-Nie Tomas. Ona ma rację. Nie powinnam tu była w ogóle przychodzić. Nie chce stać się pośmiewiskiem.
-Co chcesz powiedzieć?
-Nie idę na przesłuchanie.
-Ale Violetta. Nie możesz rezygnować przez kogoś takiego jak Ludmiła. 
-Przykro mi. Tylko proszę abyś nie mówił Angie ani dyrektorowi.
-A co oni mają do tego?
-Zdążyłam trochę poznać i polubić nauczycielkę śpiewu.
Szatynka oddaliła się, a Tomas mimo wszystko pobiegł w kierunku auli. Musiał jak najszybciej powiadomić nauczycielkę, mimo tego, iż jego nowa koleżanka prosiła go aby tego nie robił.
-O, Tomas.-odezwała się Angie gdy dotarł na miejsce-Widziałeś może Violettę?
-Tak. Dosłownie przed chwilą. Ona postanowiła nie zdawać.
-Jak to?-nie kryła zaskoczenie-W którym kierunku poszła?
-W stronę wyjścia.
Ledwo skończył, a już jej nie było.
-Violetta!-krzyknęła za nią-Gdzie ty idziesz? Za moment wchodzisz.
-Nigdzie nie wchodzę Angie.-zatrzymała się.
-Nie możesz tak po prostu zrezygnować. Nie teraz.
-Dlaczego nie? Przecież nic się nie stanie.
-Pozwól, że cię o coś zapytam. Czy nie o tym właśnie marzyłaś? O tym aby się tu dostać. i się tu uczyć.
-Bardziej będzie mi na rękę jak stąd odejdę. Przynajmniej nie będę musiała okłamywać taty.-wymknęło jej się.
-Okłamywać taty?-podchwyciła.
Dziewczyna tylko szybko spuściła wzrok. Wcale nie chciała tego mówić ale było już za późno. Teraz żałowała. Nauczycielka zmierzyła ją wzrokiem, a Violetta miała ochotę jak najszybciej stąd uciec.
-Violetto. Czy twój ojciec wie, że się tu zapisałaś?
-Nie.-powiedziała cicho-Ale gdyby wiedział to zakazałby mi tu przychodzić. On nie pozwała mi na śpiew i taniec. Dlatego nawet nie mogłam ćwiczyć w domu.
-Violu.-po tych wyjaśnieniach złagodniała--Wrócimy może do tego innym razem, a teraz musisz iść do auli.
-Ale ja nie chcę? Co będzie jak pójdzie mi źle?
-Przecież nic się nie stanie.-uspokajała ją-Jak się dostaniesz to będziesz się cieszyć, a jak nie to trudno.
-Ale ja się boję.
-Nie masz czego.-uśmiechnęła się i ujęła jej dłonie w swoje-Wyobraź sobie, że nikogo nie ma tam oprócz ciebie, a jak tego nie potrafisz to pomyśl, że to zabawa. Robisz to dla siebie, nie dla innych.
-Ale mam jeszcze prośbę.
-Proś o co chcesz.
-Nie powiesz o niczym mojemu tacie?
-Nie. Masz moje słowo.
Przyrzekły sobie na paluszek. Violetta uśmiechnęła się. Od razu zrobiło jej się lżej. Angie czuła się szczęśliwa, ze przekonała siostrzenicę. Mimo, iż słowa które wypowiedziała nie należały do niej. To samo powiedziała kiedyś Maria do małej Angele przed jej pierwszym występem teatralnym. Teraz już z uśmiechami na twarzach poszły tam gdzie odbywały się przesłuchania.

Następny dzień.

Dzisiaj miały być wyniki, lista osób, które się dostały. Wszyscy mieli nadzieję znaleźć się na tej liście. Wśród tych osób byli też Violetta i Tomas. W końcu przybył dyrektor i wywiesił kartę na tablicy. Wszyscy natychmiast podeszli szukać swoich nazwisk. Violetta i Tomas poczekali, aż wszyscy się rozejdą i również podeszli. Z napięciem wlepiali wzrok w listę wiedząc, że czeka ich zawód albo radość.


--------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba? Myślicie, że nasi bohaterowie znajdą swoje nazwiska na liście czy też nie? 
Rozdział chciałam dodać już wczoraj ale mi nie wyszło. Następny pojawi się raczej dopiero w środę, bo jutro wyjeżdżam, a we wtorek też nie dal rady napisać przed ani po wyjeździe. Proszę o wasze opinie w komentarzach. To mnie mobilizuje i wiem co powinnam dopracować.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 13

Voletta nie wiedziała jak się zachować. Nie znała tego nauczyciela. Spojrzała błagalnie na nową koleżankę, a ta widząc jej wzrok prędko zaczęła się tłumaczyć.
-To moja wina. Ja...
-Nie panią pytałem.-przerwał jej po czym ponownie zwrócił się do nieznajomej-Więc jak?
-Ja.. Dyrektor pozwolił mi tutaj ćwiczyć i...
-No ta. Mogłem się domyślić, że Pablo za tym stoi. Ale proszę tu nie przychodzić dopóki z nim nie porozmawiam. Czy to jasne?
Kiwnęła nieznacznie głową i uciekła z sali. Francesca wyszła zaraz za nią. Zobaczyła jak Viola stoi i patrzy na jakiegoś chłopaka. Zobaczyła Tomasa więc prędko ją zagadnęła.
-Podoba ci się?
-Co?-oprzytomniała.
-Nie co tylko kto. Pytam czy Tomas ci się podoba.
-Nie.-zaprzeczyła.
-Nie kłam. Przecież widzę, że tak.
-Nawet jeśli to czemu o to pytasz? To twój chłopak.
-Nie. To mój przyjaciel.
-Muszę już iść.-powiedziała Violetta i udała się w stronę wyjścia.
W pewnej chwili ni stąd ni zowąd obok zjawiła się dziewczyna o blond włosach.
-Ty znowu tutaj?-na jej twarzy pojawił się niemiły grymas.
 -Niech zgadnę. To ty powiedziałaś temu nauczycielowi o mnie.
-Jak możesz mnie o to oskarżać.-otworzyła usta i położyła dłoń na piersi-Nawet jeśli to nie masz dowodów.
-Właśnie się przyznałaś.
-Słuchaj panno mądralińska. Zapisując się na egzamin dopiero teraz nie masz najmniejszych szans aby się to dostać. Dobrze ci radzę. Lepiej zrezygnuj. Oszczędzisz sobie wstydu i łez.
Nastolatka wyraźnie przestraszona wzięła te słowa bardzo do siebie i uciekła. Tomas, który usłyszał tę rozmowę pobiegł za nią.
-Violetta zaczekaj!-wołał.
Odwróciła się do niego i spojrzała teraz innym wzrokiem niż przedtem.
-Nie przejmuj się Ludmiłą. Ona już taka jest. Uwielbia dokuczać innym. 
-A ty skąd to wiesz?-zapytała podejrzliwie.
-Przyjaciółka, która się tutaj uczy mi to powiedziała.
-Uspokoiłeś mnie trochę. Dziękuję.-uśmiechnęła się tym razem nieco sztucznie i poszła.

 

* Dom Castillo *

Popołudnie
.
Ramallo wszedł do kuchni i dostrzegł, że Olga jest jakaś dziwna. Cały czas krzątała się po kuchni coś robiąc i się nie odzywała jak to robiła zazwyczaj. 
-Czy coś się stało?-zapytał.
-Nie. A co niby miało by się stać?-przerwała robotę.
-No, nie wiem. Jest dzisiaj pani jakaś inna.
-Jaka znowu inna. Zwyczajnie nie mogę uwierzyć w to co przez przypadek usłyszała.
-Co pani słyszała Olgo? Proszę mi mi powiedzieć.
-Nie Ramallo, bo jeszcze będę tego żałować.
-Dobrze. Jeśli nie chce pani mówić to nie.
-Dobra. Proszę posłuchać.-ściszyła nieco głos-Słyszałam jak panna Jade mówiła swojemu bratu, że nie kocha pana Germana.
-Cooo?-złapał się za policzki i zrobił bardzo zdziwioną minę.
-Mówiłam, że nie powinnam tego wygadywać.
-Ale to bardzo dobrze, iż pani mi powiedziała. Trzeba koniecznie powiedzieć o tym Germanowi.
-Po co? Jeśli Jade go nie kocha to w końcu sama mu to powie i będzie po kłopocie.
-Więc uważa pani Olgo, że nie powinniśmy się wtrącać?
-Tak. Tak będzie najlepiej.
-W porządku. Niech tak będzie.-wzruszył ramionami.

Wieczór.
-Violetta, nie idziesz na kolację?-zapytał German wchodząc do pokoju córki.
-Zaraz zejdę.
-To dobrze.-zamyślił się-A jak ci się podoba w szkole?
-Jest super.Nie mam powodów do narzekań.
-Bardzo mnie to cieszy.-usiadł obok niej na łóżku-Wiesz kochanie. Ja zawsze pragnąłem abyś była szczęśliwa i widzę, że w końcu to się spełniło.
-Nie zupełnie ci wierzę.-pomyślała.
-Bardzo cię kocham.-przytulił ja.
-Też cię kocham tato.-odparła szczerze.
 Po chwili German wstał i wyszedł. Dziewczyna posiedziała jeszcze dłuższą chwilę sama. Czuła, że rani ojca. Zawsze była wobec niego szczera, a teraz to się zmieniło. Tak nagle i prawdopodobnie za sprawą powrotu do Argentyny i poznaniu Studio. Nie mogła jutro tam iść gdyż wiedziała, iż nie jest tam mile widziana. Choć niezupełnie. Spotkała tam przecież Leona, Tomasa, Camilę i Francescę. Nawet jeśliby chociaż pomyślała o rezygnacji ze Studia to miała jeszcze dla kogo nie podejmować takiej decyzji. Poza tym sam dyrektor zezwolił jej na ćwiczenia przed egzaminem właśnie tam. Właśnie tego dnia zaczęła się zastanawiać dlaczego śpiewanie sprawia jej taką radość, a napisanie piosenki poszło jej z łatwości i to w tak krótkim czasie. Siedziała jeszcze przez moment po czym zeszła na dół.

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 12

* Dom Castillo *

Przedpołudnie.
Violetta schodziła na dół. Dzisiaj miała kolejny dzień iść do Studio aby móc ćwiczyć do egzaminu. Bez tego pewnie by nie zdała, a w domu nie mogła robić prób ze względu na ojca, który zakazywał jej tańczyć i śpiewać.
-Gdzie się wybierasz Violu?-zapytała ja Jade wstając z kanapy.
-Do szkoły oczywiście.
-Twój tata o tym wie?
-Co to za pytanie? Wyraził zgodę abym uczyła się poza domem. Nie wiedziałaś?
-Nie no. Oczywiście, że wiedziałam.-uśmiechnęła się cynicznie-Idź już, bo jeszcze się spóźnisz.
Nastolatka przeszła obok niej przewracając oczami. Gdy prawie już mijała gabinet, German zawołał ja do siebie.
-O co chodzi tato? Trochę się spieszę.
-Właściwie o nic tylko cieszy mnie to, że jesteś tata szczęśliwa. Kidy wrócisz to opowiesz mi jak było, dobrze?
 
Przytaknęła. Po chwili przyszedł Ramallo i razem z nim wyszła z domu.

 

 
* Studio21 *

Violetta wysiadła z auta, którym przywiózł ją Ramallo i dalej szła sama. Wiedziała, że tata byłby zły gdyby wiedział, że szła sama nawet ten maleńki kawałek. Przed szkołą spotkała Leona.
-Hej Violetta. Cieszę się, że znowu cię widzę.
-Mnie ciebie też...-nie dokończyła, wyglądało to tak jakby chciała powiedzieć jego imię ale przecież go nie znała.
-Oh, przepraszam. Nie przedstawiłem się wtedy. Jestem Leon Verdas.
-Miło mi.-uśmiechnęła się-Ja już nie muszę się przedstawiać.
-Wiesz. Jeśli się przedstawisz po raz drugi to nic się nie stanie.
-Chyba muszę już iść.
-Zobaczymy się jeszcze?
-Jeśli zdam egzamin wstępny to tak.
-Na pewno zdasz.-posłał jej ciepły uśmiech i się rozeszli.
Dziewczyna weszła do środka. Tam spotkała Tomasa.
-Violetta.-podszedł do niej-Co u ciebie?
-W porządku. Przyszłam trochę poćwiczyć.
-Tutaj? Nie ćwiczysz w domu?
-To dość skomplikowane. Nie chcę o tym rozmawiać.
-Okej. Nie będę więcej pytał. To na razie.
Dziewczyna uśmiechnęła się i poczuła jak rumienią jej policzki. Nawet nie dostrzegła, że całą tę scenę widziały dwie dziewczyny. Jak tylko Tomas odszedł przybliżyły się i ją zaczepiły.
-Hej. Jestem Francesca, a to Camila. Ty jak masz na imię.
-Violetta.
-Jesteś nowa?-dopytywała brunetka.
-Nie. Dopiero pójdę na egzamin.
-Masz już piosenkę?-tym razem zapytała szatynka.
-Tak ale chyba wymaga ona kilku poprawek.
-Może nam ją zaśpiewasz?
-Nie.-wzbraniała się-Wolę ją wpierw dopracować.
-Chodź z nami do sali muzycznej.-jak powiedziała Cami tak poszły.
-To jak? Śpiewasz?-zapytała Fran.
-Przecież powiedziałam, że nie.-szepnęła.
-Weź przestań. Nie masz już dużo czasu.-włoszka nie dawała za wygraną.
-Łatwiej jest zaśpiewać piosenkę przed komisją jeśli wcześniej ktoś inny ją oceni.-dodała druga.
-Niech wam będzie.-westchnęła.
Chwyciła mikrofon i zaczęła śpiewać. Z początku jej głos był dość cichy i nieśmiały ale w trakcie nabrała pewności siebie.
 
Ahora sabes que
yo no entiendo lo que pasa
sin embargo sé
nunca hay tiempo, para nada

Pienso que no me doy cuenta
y le doy mil y una vueltas
Mis dudas me cansaron
ya no esperaré

Y vuelvo a despertar
en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar
ni un segundo
mi destino es hoy

Nada puede pasar,
voy a soltar
todo lo que siento,
todo, todo
Nada puede pasar
voy a soltar,
todo lo que tengo,
nada me detendrá

Ahora ya no sé
lo que siento va cambiando
Y si el miedo que
abro puertas, voy girando

Pienso que no me doy cuenta
y le doy mil y una vueltas
Mis dudas, me casaron
Ya no esperaré

Y vuelvo a despertar
en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar
ni un segundo
mi destino es hoy

Y vuelvo a despertar…
en mi mundo
siendo lo que soy

Y no voy a parar (No quiero parar)
ni un segundo (No voy a parar…)
mi destino es hoy (No, no, no)

Y vuelvo a despertar (No voy a parar)
en mi mundo (No quiero parar…)
siendo lo que soy (No, no, no quiero parar…)

Y no voy a parar (No, no, no quiero parar)
ni un segundo (No voy a parar…)
mi destino es hoy (No…!)

Nada puede pasar,
voy a soltar
todo lo que siento,
todo, todo
Nada puede pasar
voy a soltar,
todo lo que tengo,
nada me detendrá


-Jest świetna.-zachwyciła się Cami.
-Widzisz? A mówiłaś, że jest zła. Według mnie nie ma sensu abyś cokolwiek poprawiała.
-Jeśli już to tylko barwę głosu.
Potem wpadły na pomysł aby pomóc jej w tańcu. Tak więc udały się do sali tanecznej. Pokazywały jej układy, a ona musiała je powtórzyć. Po kilkunastu minutach niestety Camila musiała iść i Fran z Violettą zostały same.
-Bez urazy Violu ale taniec idzie ci gorzej.-stwierdziła Fran.
-Wiem. Nie musisz mi tego mówić.
-Ale nie przejmuj się. Doćwiczysz to i będzie rewelacyjnie.
-Naprawdę tak uważasz?
-Tak. Masz moje słowo.
-Wiesz co Francesca? Wiedziałam, ze idąc do tej szkoły będę szczęśliwa ale nawet nie wyobrażałam sobie, że aż tak. I to jeszcze zanim się dostałam.
-Ja też ci coś powiem. Wspaniale mi się z tobą rozmawia.
Niestety tę cudowną chwilę zniszczył Gregorio, który wszedł do klasy.
-Co tutaj się wyprawia?-zapytał po czym jego wzrok stanął na Violetcie-Kim pani jest? Bo na pewno nie uczennicą tego Studia.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 11

* Studio 21 *

Kiedy Pablo wszedł do pokoju nauczycielskiego zastał w nim swoją przyjaciółkę, Angie. Wyglądała na zamyśloną. Nawet nie zauważyła, że ktoś wszedł. Wpatrywała się w martwy punkt.
-Angie.-pomachał jej ręką przed twarzą.
Nie reagowała. Mężczyzna wyraźnie się zaniepokoił. Widać było, iż myślami jest ona gdzieś daleko. Nie podobało mu się to jej zachowanie. Była taka odkąd zobaczyła Violettę. Wtedy miał chęć iść do Germana i kazać mu wyjechać z córką. Pragnął odzyskać Angie. Aby się nie kłócili, a ona nie myślała wciąż tylko o Violetcie. Jego nastawienie do całej sytuacji zmieniło się po pojawieniu się siostrzenicy jego przyjaciółki w gabinecie dyrektora.
-Angie!-powiedział już głośniej.
Kobieta nieco się zlękła i spojrzała na niego ze strachem. Jednakże widząc, że to on wyraz jej twarzy diamentalnie się zmienił.
-Nie mów, że myślałaś o Violettcie.
-Tak.-szepnęła-Myślałam o niej i nie mogę przestać.
Wstała i chciała wyjść ale ten złapał ją za ramię.
-Ostatnio widzę, że jesteś smutna.-odgarnął kosmyk jej włosów do tyłu-Kocham cię i nie chcę abyś cierpiała.
-W życiu wylałam już dość łez więc teraz raczej nic mnie nie złamie.
Kiwnął głową choć jej słowa nie były zgodne z prawdą. Wiedział o tym. Oboje byli tego świadomi.

Tymczasem.
Francesca siedziała na ławce przed szkołą i przyglądała się całej rozmowie Ludmiły z pewną dziewczyną. Chciała do nich podbiec i obronić nieznajomą, cokolwiek mówiła Ludmiła ale dziewczyna już poszła. Camila widząc koleżankę się do niej przysiadła, a wraz z nią Maxi.
-Coś się stało Fran?-zapytała widząc minę przyjaciółki.
-Nie. Tylko przed chwilą widziałam jak Ludmiła rozmawia z pewną dziewczyną i zrobiło mi się jej szkoda.
-Kogo? Ludmiły?-wytrzeszczył oczy.
-Nie Maxi. Nie Ludmiły tylko tej dziewczyny.
-Jak widać Ludmiła próbuje zniszczyć każdego.-stwierdziła Cami.
Do Włoszki zadzwonił telefon. Odebrała, a po krótkiej rozmowie szybko wyjaśniła przyjaciołom z kim rozmawiała aby nie pomyśleli sobie przypadkiem czegoś głupiego.
-To Luka. Chce abym przyszła mu pomóc w barze. Ponoć jest sporo klientów.
-To chodźmy wszyscy.-zaproponowała szatynka.
-Ja nie mogę. Mam coś do zrobienia.-wymigał się chłopak i uciekł.
Dziewczyny tylko zaśmiały się cicho, wstały i poszły.

 
*Dom Castillo *

Jade właśnie schodziła nadzwyczaj ostrożnie po schodach gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. W takim razie zmuszona była przyspieszyć kroku gdyż nikt inny nie miał raczej zamiaru otworzyć albo zwyczajnie nikogo nie było. Otwierając drzwi wyraz jej twarzy ani odrobinę się nie zmienił. W drzwiach stał jej brat.
-Matias?-nie mogła uwierzyć-Co ty tutaj robisz?
-Jak to co? Chyba mam prawo cię odwiedzać. W końcu jesteś moją siostrą.-wszedł do środka.
-Nie spodziewałam się ciebie.-odparła głosem małej dziewczynki.
-Dobra, dobra.-wymamrotał-Jak ci idzie z Germanem? Macie już ustaloną datę ślubu?
-Ślubu? Po co nam ślub?
-Jak to po co? Nie chcesz się z nim żenić?
-Oczywiście, że chcę. Znaczy. Czekaj. Przecież i bez tego możemy być razem?
-Ale ślub sprawi, że nic was nie rozłączy. Jeśli ludzie się kochają to muszą się żenić.
-Ale ja go nie kocham Mati.
-Nie?-otworzył szeroko usta ze zdziwienia.
-Co ty taki zaskoczony?
-To dlaczego z nim jesteś?
-Jak dlaczego? Dla pieniędzy. Sam tak mówiłeś.
-Ciszej.-syknął.
-Oj. Nie martw się.-machnęła ręką-Jesteśmy sami.
-Jesteś pewna?
-Tak, tak. Oczywiście, że tak.
-To dobrze.-westchnął-I słuchaj. Spraw aby German jak najszybciej wziął z tobą ślub. W przeciwnym razie z forsy będą nici.
-Aj. Nic się nie martw.-wyszczerzyła swoje białe zęby.
Matias jeszcze mruknął coś pod nosem i wyszedł. Oboje nie mieli pojęcia, że całą rozmowę podsłuchała Olga, której nie słyszeli jak wróciła z zakupów.




----------------------------------------------------------------------------------------------

Muszę chyba coś wyjaśnić. Od piątku mnie nie było i nie miałam jak wcześniej dodać. Teraz ten rozdział jest krótki, bo idzie burza i muszę wyłączyć komputer. Pozdrawiam. ;>

wtorek, 13 sierpnia 2013

Versatile Blog

Tak więc zostałam nonimowana do Versatile Blog. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego. 


Oto zasady:  
- podziękować za nominację osobie, dzięki której został włączony do gry
- pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Awards
- ujawnić 7 faktów dotyczącej własnej osoby  
- nominować 15 blogów, które według nominowanego na to zasługują
- poinformować o fakcie nominowania autorów  blogów

Siedem faktów o mnie: 
1. Prowadzę pamiętnik jakoś od szóstej klasy szkoły podstawowej. 
2. Od zawsze wymyślam różne historie i piszę opowiadania, które od niedawna publikuję w internecie. Piszę też książkę. 
3. Uwielbiam książki. Głównie fantasy i przygodowe. W bibliotece mogłabym siedzieć godzinami. 
4. Nie mam żadnego starszego rodzeństwa ani kuzynostwa, tylko młodsze. 
5. Lubię być oryginalna i najczęściej uwielbiam to za czym nie są inni. 
6. Nauczyłam się pływać mając dopiero 15 lat. 
7.  Panicznie boję się igieł lekarskich. 

Blogi, które nonimuję: 
http://angiesaramego.blogspot.com/
http://germangie.blogspot.com/
http://angie-and-her-life.blogspot.com/ 
http://angie-my-diary.blogspot.com/
http://violettapl.blogspot.com/
http://oczamivioletty.blogspot.com/
http://pamietnik-violetty.blogspot.com/


Przepraszam, że jest tylko 7 blogów ale nie dam rady podać ich więcej.